Wyjazd do Warszawy

Nasza wycieczka miała związek z zadanymi nam przez pana Reuta pracami domowymi, gdzie należało przeprowadzić wywiad z babcią albo dziadkiem na temat dawniej wykorzystywanych w rolnictwie sprzętów i zapominanych już zwyczajów. Kiedy oddaliśmy prace i na chwilę o nich zapomnieliśmy, pan zaproponował nam wycieczkę do Warszawy. Chociaż dzień zaczął się bardzo wcześnie - wyjechaliśmy o 700 - to czas podróży upłynął nam bardzo przyjemnie. Na Uniwersytet Warszawski – do naszego pierwszego celu - dotarliśmy zgodnie z planem, czyli o 1100. Naszą uwagę zwróciła Brama Główna UW, stanowiąca centralne wejście na kampus uczelni. Obecna Brama w stylu neobarokowym została zaprojektowana w 1900 roku. Początkowo wieńczyła ją ukoronowana litera "A", będąca ówczesnym symbolem Uniwersytetu odwołującym się do imienia jego założyciela – cara Aleksandra I. Dziś na Bramie widnieje orzeł w koronie w otoczeniu pięciu gwiazd, będący oficjalnym godłem UW. W niszach znajdują się figury bogiń: Uranii symbolizującej wiedzę oraz Ateny symbolizującej pokój. Brama Główna jest znakiem rozpoznawczym, symbolem i pewnego rodzaju wizytówką Uniwersytetu Warszawskiego, który istnieje od 1816 roku. Do tej pory był dla nas miejscem nieznanym, niemal tajemniczym, był nazwą, jedną z wielu, podobnie jak Pałac Kazimierzowski, Szkoła Główna Handlowa i inne.

Później dowiedzieliśmy się, że na Uniwersytecie kształciło się wiele znanych ludzi, między innymi: Bolesław Prus, Krzysztof Kamil Baczyński, Irena Sendlerowa, Witold Gombrowicz, Julian Tuwim, Ryszard Kapuściński, Henryk Sienkiewicz, Janusz Korczak, Adam Michnik, Tadeusz Borowski, Jacek Kaczmarski. Podaliśmy nazwiska osób, o których słyszeliśmy na lekcjach.

Na Wydziale Polonistyki mieliśmy okazję zasiąść w sali wykładowej i przez chwilę poczuć się studentami. Wszystkich przybyłych powitała pani profesor Elżbieta Wierzbicka - Piotrowska - na co dzień pracownik naukowy Zakładu Gramatyki, Semantyki i Pragmatyki Współczesnego Języka Polskiego UW - a dzisiaj - "duch opiekuńczy" naszego pobytu w stolicy. W kilku zdaniach podziękowała nam za wkład w projekt, zapowiedziała, że nasze prace w opracowanej formie znajdą się w specjalnie na to wydarzenie wydanej książce. Pobyt w sali wykładowej bardzo nam się spodobał. Otrzymaliśmy też teczki z drobnymi upominkami. Następnie pani profesor, oprowadzając nas po terenie Uniwersytetu, zaprowadziła do blisko położonej Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. W trakcie spaceru minęliśmy: Pałac Kazimierzowski, pałac Tyszkiewiczów, Auditorium Maximum. Wszystkie budynki nas zachwyciły.

Zaskoczył nas wygląd zewnętrzny Biblioteki Uniwersyteckiej oraz olbrzymia ilość książek na półkach ustawionych w ogromnych pomieszczeniach. Okazuje się, że liczba książek przekracza 3 mln, a czasopism jest ponad 700 tysięcy. Nic dziwnego, w końcu studentów UW trzeba liczyć w dziesiątkach tysięcy. Przed budynkiem, od strony ulicy Dobrej, znajduje się tzw. fasada kulturalna. Mówi ona o związkach z przeszłością, z różnorodnością cywilizacji, z grecko-rzymskim i judeo-chrześcijańskim źródłem polskiej kultury. Wewnątrz Biblioteki, przy głównym wejściu do wolnego dostępu, znajduje się tzw. kolumnada filozofów. Są to umieszczone na czterech wysokich kolumnach pomniki wybitnych filozofów polskich XX wieku – Kazimierza Twardowskiego, Jana Łukasiewicza, Alfreda Tarskiego i Stanisława Leśniewskiego. Oczywiście wywołały w nas niekłamany zachwyt. Gdy już ochłonęliśmy i przyzwyczailiśmy się do ogromu przestrzeni (nie wszyscy chyba jeszcze przypuszczali, że podobny szok przeżyją w Centrum Nauki "Kopernik"), oprowadziła nas sympatyczna pani, kolejno pokazując, między innymi: pracownię ilustrującą historię bibliotek i czytelnictwa, pracownię, w której opracowuje się bibliografię wydawnictw polskich i zagranicznych. Zwróciła uwagę, że życie studenta w dużej części upływa w bibliotece, która staje się dla niego drugim domem. Przechodziliśmy obok kilku czytelni i wielu, wydzielonych między półkami, miejsc, gdzie stały stoliki, a przy nich siedzieli zaczytani studenci. Obeszliśmy wszystkie poziomy aż dotarliśmy na pomost, by przejść obok szczytów czterech kolumn. Na dachu Biblioteki znajduje się ogólnodostępny ogród. Niestety, nie udało nam się tam dostać.

Po wyczerpującym zwiedzaniu udaliśmy się na pyszny studencki obiad, zaś po posiłku opuściliśmy nowoczesny gmach Biblioteki UW i pieszo udaliśmy się do mekki współczesnej wiedzy o świecie i człowieku, czyli Centrum Nauki "Kopernik". Tam przez trzy godziny poznawaliśmy prawa przyrody poprzez samodzielne przeprowadzanie doświadczeń na interaktywnych wystawach. Własnoręcznie i własnoocznie, w ciekawy i zabawowy sposób zapoznawaliśmy się z nauką, która tutaj niewiele ma wspólnego z tą codzienną w szkole. Interesująca wystawa "Świat w ruchu" prezentowała od strony praktycznej prawa fizyki wywołujące przemieszczanie się. Wartą uwagi była też inna wystawa: "Korzenie cywilizacji", gdzie zwiedzającym zilustrowano wynalazki, dzięki którym zmieniał się świat. Centrum jest ogromnym i bardzo hałaśliwym miejscem, pełnym interesujących rzeczy. Bardzo nam się podobało wspólne układanie wnętrzności człowieka, rozwijanie liny, której długość odpowiada długości jelita dorosłego homo sapiens. Do "Kopernika" trzeba przyjechać kilka razy, ponieważ niemożliwe jest zobaczenie i dotknięcie wszystkich elementów podczas jednego pobytu. Bardzo nam się spodobało kodowanie z wykorzystaniem komputerów. Było to bardzo ciekawe i interesujące doświadczenie. Strasznie mocno nas wciągnęło, tak że niektórzy jeszcze w domu je rozgryzali. Prowadząca pokaz pani wskazała nam adres: www.scratch.mit.edu, pod którym można znaleźć więcej informacji, zagadek i ciekawostek.

Na zakończenie pobytu w Centrum udaliśmy się na seans do miejscowego planetarium; obejrzeliśmy tam trójwymiarowy spektakl: "Niebo Kopernika w kosmosie". Na własne, uzbrojone w okulary 3D, oczy, zobaczyliśmy Drogę Mleczną, najodleglejsze gwiazdy, poznaliśmy próbę wyjaśnienia, skąd wzięło się życie i jak wygląda ciemny, głęboko czarny, pozornie martwy, ale nieustannie pulsujący energią, Kosmos.

Przed budynkiem Centrum Nauki rozstaliśmy się ciepło z naszą opiekunką - panią profesor Elżbietą Wierzbicką - Piotrowską, dziękując za miły i pełen wrażeń i emocji pobyt. Dzięki temu wiele miejsc zwiedziliśmy i jeszcze więcej zobaczyliśmy. Szkolne wycieczki stanowią okazję do zdobywania wiedzy i ujrzenia na własne oczy miejsc i zjawisk, o których się uczymy. Widzieliśmy, jak dużo młodzi ludzie wkładają pracy, by zdobyć wykształcenie. Do domu wróciliśmy około 2200, chociaż zmęczeni, ale zadowoleni z udanego wyjazdu. Bardzo nam się podobało.

Opiekę nad wychowankami sprawowali: pani Katarzyna Moszczyńska (LO w Grajewie), pani Beata Wiśniewska (SP w Sejnach) oraz pan Jarosław Reut (ZSS w Grajewie), zaś stanowisko kierownicze w autobusie szkolnym pełnił pan Mirosław Kucharski.

Artykuł powstał z wypowiedzi uczniów: Krystiana Jaźwińskiego (kl. II g), Anny Przyborowskiej (kl. I zsz), Aleksandry Sitek (kl. II zsz) i Kamila Zamojskiego (kl. II zsz), które tylko w naprawdę niezbędnych miejscach zostały zmienione bądź uzupełnione. Natomiast, oprócz autorów tekstów, w wycieczce wzięli udział: Klaudia Mikucka (kl. II g) i Norbert Mikucki (kl. III g).